Jan Bógdoł

Jan Bógdoł

urodzony w Katowicach, aktor.
Absolwent Studia Dramatycznego przy Teatrze Śląskim w Katowicach. Występował na scenach teatrów w Grudziądzu, Toruniu, Lublinie, Sosnowcu, Bielsku-Białej, Zabrzu, w Teatrze Śląskim i w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Odnosił sukcesy zarówno w repertuarze klasycznym, jak i współczesnym. Zagrał ponad 150 ról w teatrze, teatrze telewizji, filmie i w słuchowiskach radiowych. Nie obca jest mu również praca w teatrach offowych, alternatywnych i eksperymentalnych (Teatr Yota - występy we Francji, projekt Lecha Majewskiego „Tramwaj” w Niemczech, spektakle autorskie Stanisława Bieniasza „Biografia” w trzech wersjach językowych!!!).
Za osiągnięcia artystyczne uhonorowany został Nagrodą Ministra Kultury i Sztuki oraz wieloma odznaczeniami państwowymi i resortowymi, m. in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”.Członek Związku Artystów Scen Polskich od 1957 roku.

„A ja Jankowi nie wierzę. Nie wierzę i już.
Nie wierzę kiedy powtarza, że maluje od pięciu lat.
Nie wierzę nie dlatego, że nie sposób tak po pięciu latach malować.
Nie wierzę, bo widziałem pierwsze rysunki, które zrobił w mojej pracowni, pierwsze obrazy. Wyglądały jakby malował znacznie dłużej, od dawna. Było to wszystko „nieamatorsko” harmonijne, „nieamatorsko” indywidualne. Nie były też te rysunki doskonałe ale ich niedoskonałość nie była amatorska, wynikająca z braku świadomości czy umiejętności obserwacji, z braku „oka”. Świadomość i wynikający z tego umiar jest dla minie oczywistością, zdobytą w ciągu lat pracy zawodowej, szlifowania scen dosłownie i w przenośni a co za tym idzie spotykania rozmaitych ludzi i mierzenia się z ich ekspresją.
Tworzenia.
Malowania nie malując. 
Ciekaw jestem czy Janek tak naprawdę jest w stanie określić moment kiedy zrozumiał, że chciałby również w ten sposób opowiedzieć nam swoją historię, popatrzeć na świat inaczej niż zwykle bo poprzez roztarty w gęstniejącym oleju pigment. 

Przyznanie się przed samym sobą, że chciałby wreszcie, żeby nikt mu się nie wtrącał, żeby z nikim i niczym, oprócz oczywistych ograniczeń wynikających z użytego medium, nie musiał się liczyć.
Ciekawe. Kiedy? Dlaczego?
Bo, że nie chodziło o znalezienie sposobu na emeryturę czy na - do tej emerytury - dorobienie nie ma wątpliwości, wystarczy na te obrazy popatrzeć.
Patrzcie więc, one są...
Powstały po „coś” ale zarazem bezinteresownie. Wszystkie nawet ten z selerem, czy portrety kobiet opowidają o przemijaniu, trochę nostalgicznie ale bez żalu tak... po żeglarsku? Obrazy są bardzo osbiste, ale nie narzucają się, zawsze dają nam możliwość drugiego wyjścia, pozostawiają pole dla naszej wyobraźni. Jak każda sztuka.

Jan Bógdoł to szczęściarz.
Mógł być tylko aktorem.
Mógł być tylko malarzem.
dał nam siebie dwa razy."

Piotr Naliwajko, malarz, Chorzów 2005

Partnerzy

 

Evergroup_logo